Archiwum

Na Grzędach pada...

Na Grzędach dziś pada, co wcale nie oznacza, że nie można obcować z przyrodą.... co wcale nie musi tu oznaczać nudy i braku możliwości podziwiania Przyrody. Wręcz przeciwnie, Przyroda bywa czasem równie znudzona pogodą, co my. A gdy jest się znudzonym, to się nie chce - w tym również uciekać, odlatywać i w ogóle ruszać. To jeden z powodów, dla których w chwili pisania tego artykułu 20 metrów ode mnie stoi rodzinka 3 saren. Ale nie jedyny, bo główne powody leżą gdzie indziej, a mianowicie w fakcie, że znajdujemy się w parku narodowym, a nawet w rezerwacie ochrony ścisłej takiego parku. Również w fakcie, że na Grzędach nie było wczorajszej nocy żadnej biesiady, popijawy, śpiewów i hałasów. I w fakcie, że ludzie, którzy u nas tę noc spędzili, świadomi są miejsca i co najważniejsze, że z tej świadomości czerpią ogromną radość.

Skąd w ogóle pomysł takiego artykułu?

Jak to zazwyczaj bywa, z potrzeby. To właśnie ona pobudza nas ludzi do działania. Podobnie jest w tym wypadku.

A jak narodziła się ta potrzeba?

Ano jest ona świeżo narodzonym tworem i wynikiem wydarzeń ostatnich kilku dni.

A co takiego się właściwie wydarzyło?

W sumie nic nadzwyczajnego i nic wielce nowego. Jak to w wakacje, przyjechał jeden autokar, ludzie wysypali się z niego, poszli krzycząc, śmiejąc się, nawołując, biegając, paląc papierosy. Przewodnicy coś tam starali się przekazać, jednym uchem wlatywało, drugim wylatywało. Oczywiście tylko u tych, którzy tego ucha nadstawili, bo inni uszu używali do odbierania krzyków, śmiechów i nawoływań. Problem zaczął się, gdy w tym samym miejscu pojawili się ludzie, którzy oczekiwali tu zastać ciszę, spokój, odosobnienie i bezpośredni kontakt z Przyrodą. Ludzie, którzy za to zapłacili, bo zarówno my na Grzędach, jak i Biebrzański Park Narodowy na swoich stronach i w publikacjach podkreślają właśnie te, a nie inne walory tego terenu.

To chyba dobrze, że przyjechali, przecież po to jest to miejsce?

No właśnie... I tu się zaczyna. Po co w ogóle jest to miejsce? Na początek kilka faktów: Grzędy to Rezerwat Ochrony Ścisłej znajdujący się we wnętrzu, i zarazem w samym centrum, Biebrzańskiego Parku Narodowego. Jest to tym samym najwyższa forma ochrony przyrody, jaką można w tym kraju mieć. Na Grzędach zostały też wyznaczone szlaki turystyczne.

Zaraz zaraz... Skoro to jest najwyższa forma ochrony przyrody, to po co przyrodzie turystyczne szlaki?

Bardzo dobre pytanie. Biebrzański Park Narodowy, jak każdy park narodowy w Polsce, zobowiązany jest oprócz ochrony przyrody prowadzić działalność edukacyjną, informującą obywateli o walorach i zaletach przyrody. Nie ma lepszej formy takiej edukacji, jak bezpośrednie obcowanie.

No dobrze, ale Biebrzański Park Narodowy to bodajże największy park narodowy w Polsce? To prawie 60 000 hektarów? Dlaczego więc edukować w samym centrum tegoż parku?

Z tym pytaniem odsyłam do samej Dyrekcji Biebrzańskiego Parku Narodowego. Prawdopodobnie tutaj najszybciej i najłatwiej obcować z Przyrodą, bo ona tu jest. Czasem na wyciągnięcie ręki, czasem na wyciągnięcie aparatu fotograficznego. Grzędy to grądy, czyli suche miejsca, po których chodzi się zdecydowanie łatwiej, niż po bagnach. Łatwiej więc poprowadzić szlaki. Grzędy to też najstarsze jeśli chodzi o ochronę przyrody miejsce w Parku. W tym roku mamy 95-lecie ochrony tego terenu. Tak więc gdy powstawał Park, część więc szlaków już tu była.

No tak, ale wjeżdżając na Grzędy brak jest informacji, że jest to rezerwat ścisły. Brak jest informacji, że jest to najwyższa forma ochrony.

Rzeczywiście, brak. Odsyłam do Parku, Park odeśle do Regulaminów, wskaże też, że ewentualnie to przewodnik powinien o tym poinformować. Jest też Biuro Informacji Turystycznej na Grzędach. Tylko, że wizyta w nim nie jest obowiązkowa. Poza tym przewodnicy i pracownicy biurowi, którzy wymagają, pouczają, lub wręcz czegoś zakazują, nie są lubiani. Szczególnie właśnie przez tych, dla których Przyroda to tylko element wakacyjnej rozrywki.

Więc może ograniczyć wstęp tym, którzy nie mają potrzeby docenienia walorów takiego miejsca?

Wyobraźmy sobie sytuację: na dyskotekę wchodzi grupa, szukająca cichego miejsca dla swoich kontemplacji. Co chwila podchodzą do didżeja prosząc go o ściszenie głośnej muzyki. Co wtedy? Wskazuje się takim ludziom inne miejsca, bardziej odpowiednie dla ich wymagań. Tylko że sale dyskotekowe są zazwyczaj pełne. Na miejsce tych ludzi zaraz pojawią się inni. Tutaj tak niestety nie jest. Tutaj liczy się klient, bo on przynosi pieniądze. A Podlasie to przecież najbiedniejsza część naszego kraju.

No tak, ale jeśli zaproponować tym "krzykliwym" jakieś inne miejsce, wtedy ci "cisi" będą mogli w spokoju cieszyć się Przyrodą, a Przyroda przewidzianym jej prawnie spokojem na Grzędach?

I może to jest wyjście???

Ten przydługawy i w sumie chyba przerwany (bo można go jeszcze długo ciągnąć) dialog sam ze sobą dedykuję Dyrekcji Biebrzańskiego Parku Narodowego, jego Pracownikom oraz posiadaczom zezwoleń na prowadzenie usług przewodnickich na terenie BbPN. A także wszystkim Odwiedzającym. Zapraszam też do dyskusji i podzielenia się pomysłami.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Portal GPS | Galeria | Projekt AQC | Baza obserwacji | Kontakt

Copyright © Aquila 2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.