Archiwum

Koniec lata, czyli początek nowych atrakcji

Samce łosi są już przygotowane do punktu kulminacyjnego tegorocznego sezonu, czyli popisami przed samicami.Skończyło się lato. Powinno być smutno, powinno być zimno, powinno padać. Smutno jest może tym, którzy muszą wracać do miasta, pracy i codzienności. Zimno jest, bo w porównaniu z 34-stopniowymi upałami obecne 20 stopni to już nie to. A z padaniem, no cóż, coś tam pokropiło i susza trwa nadal. Więc w tym względzie i nam smutno. Poza tym zaczęli opuszczać nas nasi skrzydlaci sezonowi przyjaciele. Więc rzeczywiście smutno. Na szczęście jest jeszcze wielu innych mieszkańców tych terenów, którzy na codzień dbają, żeby uśmiech nie schodził z naszych twarzy.

No może nie wszyscy i nie od razu nas opuścili. Najpierw bowiem na świat przyszła druga partia ich potomstwa. Sikorki bogatki w naszej budce dołożyły dwa osobniki, dudkom za to chyba drugi lęg się nie powiódł, bo nie dość, że nie widzieliśmy młodych, to jeszcze i oboje rodzice z dnia na dzień przepadli jak kamfora. Reszta towarzystwa, czyli modraszki, sikory ubogie, muchołówki, pierwiosnki i cała masa innych ptaków grupują się w stadka i tak latają tu i tam. Opuściły nas już młode orliki krzykliwe. W tym roku prawie w ogóle ich nie było widać, ale w końcu wylecieć musiały, a że leśniczówka nieopodal, to nie udało im się umknąć niepostrzeżenie. Ich rodzice też powoli opuszczają Biebrzę, za to przylatują ptaki migrujące z północnego wschodu. W naszym kraju i w tym roku pojawiły się kobczyki i mamy nadzieję, że wkrótce odwiedzą Biebrzańskie Bagna. Na Grzędach za to niepodzielnie królują inne wyposażone w szpony ptaki: myszołowy i puszczyki. Powodem jest fakt, że skoszono tu łąki, z łatwością można więc wypatrzeć biegające tu i tam myszy. Puszczyki są wyjątkowo zabawne, młode bowiem ptaki nie nauczyły się jeszcze poprawnie pohukiwać, wieczorem więc słychać wszelkiego rodzaju piski, zawodzenia i inne dziwne odgłosy.

Wśród nieskrzydlatych mieszkańców za to bezapelacyjnie główną atrakcję Grzęd stanowią tego roku młode lisy. Urodziło się ich w tym roku wyjątkowo dużo (z powodu suszy?) i spotkać je można praktycznie wszędzie. Szczególną sympatią turystów cieszy się młody osobnik na Wilczej Górze - za nic ma on obecność turystów, polując w ich obecności, a zmęczony chętnie kładzie się w cieniu zaparkowanych na Nowym Świecie samochodów. Widać jeszcze nie miał niemiłych doświadczeń z człowiekiem, który to fakt najlepiej dowodzi, jak wspaniałych turystów mamy możliwość gościć w tym roku. Za co przy okazji serdecznie dziękujemy!

Ależ oczywiście, że już ryczą. Czymże byłaby jesień na Grzędach bez rykowiska? Rankiem, wieczorem, a czasem i za dnia okolica leśniczówki przepełniona jest tymi przepięknymi odgłosami corocznych zawodów o rękę, a raczej może raciczkę, każdej jeleniowej samicy. Zresztą i samce łosi w pełni ściągnęły scypuły i postękują sobie z cicha w utęsknieniu za tą jedyną. Je najlepiej podziwiać o tych samych porach z punktów widokowych na wydmowej ścieżce edukacyjnej. Uważny obserwator wyliczy nawet kilkanaście łosi, choć niestety od strony wydmy teren coraz bardziej zarasta krzakami i młodnikiem brzóz. I co Park na to? Zarasta zgodnie z naturą, jednak giną otwarte przestrzenie. Trudny orzech do zgryzienia. Apropos orzechów, susza w tym roku, to i orzechów niewiele. W ogóle dziwny to rok na Biebrzańskich Bagnach bez wody.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Portal GPS | Galeria | Projekt AQC | Baza obserwacji | Kontakt

Copyright © Aquila 2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.