Archiwum

Odwiedził nas towarzysz Cimoszewicz

Ten myszołów nie zna naszych przepisów, tak więc i w wykonywanej przez niego czynności trudno doszukiwać się dwuznaczności. Mam nadzieję.Wiadomość jak z dawnych, "dobrych" czasów: dziś polanę na Grzędach odwiedził towarzysz Włodzimierz Cimoszewicz. Wizyta była krótka, acz nader znamienna. Rozpoczęła się od zaparkowania samochodu w wejściu do leśniczówki (towarzysze PZPR muszą oszczędzać nogi), przedefilowaniu znamienitego gościa po ścieżce prowadzącej do biura informacji turystycznej (ponoć droga na ten moment cudownie zaczęła świecić jasnym blaskiem), a następnie wydaniu oświadczenia. Treść tego oświadczenia brzmiała następująco (odczytywać w pozycji stojącej):

"Dzień dobry! Ja tu przyjeżdżam od lat i zawsze pozwalano mi na wjazd do rezerwatu. (niedwuznaczna cisza)."

Po tym oświadczeniu towarzysz Cimoszewicz został poinformowany, że niestety czasy się zmieniają i powoli w naszym kraju zaczyna się przestrzegać przepisów prawa. Po czym towarzysz Cimoszewicz zakończył swoją krótką, roboczą wizytę na Grzędach.

Przypomnijmy tutaj, że według prawa teren Grzęd to teren nie tylko parku narodowego, do którego wstęp jest możliwy jedynie na zasadach określonych odpowiednimi przepisami, ale również teren rezerwatu ścisłego, czyli najwyższej formy ochrony w Polsce.

Towarzysz Włodzimierz Cimoszewicz to natomiast wierny do końca członek PZPR, a według wikipedii również absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Mało tego, przez wiele lat był posłem i senatorem w wyzwolonej Polsce, i całkiem możliwe, że współtworzył przepisy prawa obowiązujące obecnie na Grzędach.

Załączone zdjęcie dedykujemy wszystkim prawnikom i politykom, którzy "od lat" nie szanują przepisów polskiego prawa.

A wszystkich pozostałych obywateli przepraszamy za nader nieprzyrodniczy artykuł. Mamy jednak nadzieję, że choć trochę przybliży on problemy, z jakimi musimy się borykać na codzień na tak zdawałoby się odległych od ulicy Wiejskiej w Warszawie Grzędach. I to nawet w przypadku wizyt ludzi, których w telewizji określa się takimi zwrotami, jak na przykład "mąż stanu".

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Portal GPS | Galeria | Projekt AQC | Baza obserwacji | Kontakt

Copyright © Aquila 2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.