Archiwum

Sezon na Grzędach rozpoczęty

Nasza Grzędowa piegża Sylvia currucaZa nami majowy łikend, można więc śmiało powiedzieć, że sezon rozpoczęty. Turyści dopisali, pogoda dopisała. Jedyne, co nie dopisało, to przyroda, nad Biebrzą bowiem susza trwa w najlepsze, i to nawet wbrew pracownikom instytutów meteorologii uparcie twierdzących od miesięcy, że u nas pada. Nawet jeśli popada, są to albo krótkie ulewy, albo maleńkie deszczyki. Niestety turyści sugerując się tymi zapowiedziami rezygnują z wypoczynku. Czy w związku z tym możemy oczekiwać odszkodowań od wszystkich tych "przepowiadaczy z miodem w uszach"?

Wróćmy lepiej do przyrody...

Susza sprawia, że życie toczy się głównie tam, gdzie parowanie wody nie jest tak gwałtowne, czyli w lesie. Patrząc z tej perspektywy Grzędy stały się jednym z bardziej atrakcyjnych ornitologicznie miejsc nad Biebrzą. Tutaj słynne bataliony nigdy nie tokowały, nie tokują też i obecnie. Jedynie szkoda, że nie widać ich przelatujących nad leśniczówką. Za to lęgami zajęło się to wszystko, co tutaj można spotkać co roku. W pobliżu leśniczówki na gnieździe siedzą już pierwiosnki, piecuszki, zięby, rudziki, kopciuszki, kosy, śpiewaki. Mamy gniazdo piegży, pliszki siwej, w stodole stacjonują już dymówki. Po polanie ugania się samiec dudka kursując co chwila z pełnym dziobem do swojej wysiadującej samicy. Późnym popołudniem swoje tokowe loty uskuteczniają świergotki drzewne. Nową w tym roku jest para krętogłowów. Obecnie na Grzędach pojawiła się nowość - liście! A z nimi lepsza możliwość ukrycia, przyleciały więc nareszcie przepięknie śpiewające wilgi. Również para grubodziobów ma chyba w planach lęg przy leśniczówce. A od kilku dni są i muchołówki szare, żałobne już bowiem od ponad miesiąca polują na polanie. Susza daje się jednak we znaki innym mieszkańcom Grzęd - płazom i gadom. Zaskrońców jest o wiele mniej, ropuch już nie widać, a charakterystyczne o tej porze roku koncerty rzekotek dobiegają tylko z cicha gdzieś z dalszej odległości. Dzielnie zastępują je za to turkucie podjadki. Także nasze "krokodyle", czyli zwinki raczej cieszą się ciepłem i suchą pogodą.

Niestety dla większości ptaków sezon będzie trudny, do tej pory nie ma podstawy ich pożywienia - komarów. Dla turystów brzmi to cudownie, dla ptaków jest to niestety duży problem - te znienawidzone przez nas organizmy stanowią o powodzeniu ich lęgów. Póki co jednak świty na polanie to niepowtarzalny koncert wydobywający się z dziesiątek małych gardziołków. A po zachodzie słońca siadając na ławce przed leśniczówką można podziwiać puszczyka, który chętnie przysiada na dębach zaledwie kilka metrów nad głową. Zapraszamy!

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Portal GPS | Galeria | Projekt AQC | Baza obserwacji | Kontakt

Copyright © Aquila 2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.